додому Najnowsze wiadomości i artykuły Satelity wielkości pudełka po butach, które „wąchają” broń nuklearną

Satelity wielkości pudełka po butach, które „wąchają” broń nuklearną

Małe satelity detekcyjne wielkości pudełka po butach mogą wykryć ukrytą broń nuklearną.

W 2024 roku wokół baz wojskowych zaczęły krążyć plotki. Mówiono, że Rosja tworzy bombę atomową do użycia w kosmosie. Dlaczego? Z powodu wojny na Ukrainie. A raczej z powodu sukcesu Starlink. Konstelacja satelitów SpaceX nie tylko zapewniła szybki Internet zdewastowanym miastom. Dało ono zasięg ukraińskim dronom. Kanały sterowania radiowego mają ograniczenia, ale Starlink praktycznie ich nie ma i trudno je zagłuszyć. Logika jest prosta: jeśli nie można odciąć sygnału, dlaczego nie zniszczyć samych satelitów?

Siłą.

Wybuch nuklearny na orbicie zniszczyłby więcej niż kilka satelitów. Wypełniłby niską i bardzo niską orbitę okołoziemską szybkimi, energicznymi elektronami. Areg Danagoulian, adiunkt nauk nuklearnych w MIT, doskonale zdaje sobie z tego sprawę. W wywiadzie dla Space.com stwierdził, że takie orbity przez lata staną się „nienadające się do zamieszkania”. Stracimy Międzynarodową Stację Kosmiczną, satelity rozpoznawcze, systemy łączności. Wszystko z rzędu.

„Stracimy nie tylko same satelity… stracimy same orbity.”

Widzieliśmy to już wcześniej. Operacja Starfish Prime z 1962 r. Stany Zjednoczone zdetonowały bombę wodorową o mocy 1,4 megatony 240 mil nad Pacyfikiem. W tamtym czasie na orbicie znajdowało się mniej niż 100 satelitów. Jedna trzecia z nich nie powiodła się. Wyobraź sobie to teraz. Dzisiaj eksplozja zniszczyłaby sieć Leo firmy Amazon oraz setki satelitów monitorujących klimat i sytuacje awaryjne. To byłaby katastrofa.

Jak więc znaleźć bombę, zanim wybuchnie?

Danagoulian sugeruje utworzenie roju. Nie jeden duży statek, ale wiele małych kostek w formacie 9U. Mniej więcej wielkości dużego pudełka po butach. Są wyposażone w specjalne detektory.

Orbita docelowa jest specyficzna. Na wysokości 1200 mil, czyli 2000 kilometrów. W 2022 roku zlokalizowano tam rosyjskiego satelitę Kosmos-2552. To wzbudziło podejrzenia. Przecięła pas Van Allena. Region ten jest wypełniony promieniowaniem kosmicznym uwięzionym przez ziemskie pole magnetyczne.

O to właśnie chodzi.

Rozszczepialny uran w bombie reaguje z protonami w tym pasie. Wysokoenergetyczne protony zderzają się z jądrami uranu. Łamią je. Jest to proces parowania neutronów wywołany protonami. Neutrony wylatują. Wiele z nich.

„To urządzenie [bomba] staje się bardzo potężnym źródłem neutronów.”

Większość obiektów kosmicznych nie emituje tak specyficznego sygnału.

Aby go wykryć, satelita detektora musi się zbliżyć. W promieniu kilku kilometrów. Może 2,5 km. Podkrada się niezauważony. W czujniku zastosowano podwójną konfigurację. Wewnątrz: scyntylator neutronowy wychwytujący protony i neutrony. Na zewnątrz: „klatka diamentów”. Diament wykrywa tylko neutrony. Jeśli zewnętrzna komórka odpali, a wewnętrzna nie, możesz to zignorować. Najprawdopodobniej jest to proton tła. A co jeśli oba działają? Triangulujesz. Śledzisz neutron aż do jego źródła.

Ile czasu to zajmie? Z jednym towarzyszem – około tygodnia. Z dziesięcioma satelitami w konstelacji – zaledwie kilka godzin.

Jeśli znajdziesz broń nuklearną, nie podejdziesz i nie rozbroisz jej. Nikt nie wie, jak bezpiecznie rozbroić bombę atomową w próżni. Zamiast tego zakłócasz kanał komunikacyjny z Ziemi. Brak sygnału – brak zdalnej detonacji.

Czy to ważne, że jest to nielegalne?

Traktat ONZ o przestrzeni kosmicznej zabrania umieszczania broni nuklearnej na orbicie. Prawo na papierze. W NEO nie ma funkcjonariusza policji, który mógłby to egzekwować. Istnieją inne metody. Prawdopodobnie satelity z detektorami rentgenowskimi. Są jednak droższe i cięższe.

Danagoulian dodaje jeszcze jedną myśl. Ochrona przed promieniowaniem. Bardziej stabilne satelity. Bo nawet w przypadku wykrycia możemy ponieść konsekwencje.

Exit mobile version