Terapia komórkami CAR-T ratuje życie. Modyfikuje twój własny układ odpornościowy, powodując, że poluje na raka.
Ona pracuje.
To też kosztuje fortunę.
Kiedy pacjenci są w stanie krytycznym, tygodnie oczekiwania na zindywidualizowaną terapię stają się niebezpieczne.
„Kiedy leczysz bardzo chorych pacjentów… mogą oni nigdy nie otrzymać terapii” – mówi David Coe, który nie był zaangażowany w to konkretne badanie, ale rozumie ryzyko w CoED Biosciences w Cardiff. „W ciągu trzech tygodni potrzebnych do stworzenia CAR-T ich stan dramatycznie się pogarsza”.
Standardowy proces jest okrutny w swojej prostocie i powolności.
Lekarze pobierają limfocyty T z krwi pacjenta. Mieszają te komórki z drobnymi koralikami. Nieszkodliwy wirus wstawia chimeryczny gen receptora antygenu, system nawigacji układu odpornościowego w celu znalezienia markerów nowotworowych. Zazwyczaj od 30% do 70% komórek akceptuje nowe ustawienia oprogramowania. Reszta rozmnaża się tygodniami, zanim powróci do ciała pacjenta.
Jedna dawka kosztuje ponad 280 000 funtów.
Tylko bogaci mogą sobie pozwolić na ten luksus.
Hudit Gash Kamel i jej zespół w Barcelonie postanowili zhakować sprzęt.
Zamiast pozwalać komórkom odbijać się od płaskich plastikowych torebek i naczyń, które nie mają żadnej użytecznej tekstury ani struktury, wydrukowano w 3D żel. Foka wyglądała i czuła się jak ludzkie węzły chłonne.
Komórki T mają wrażliwość na dotyk.
Czują swoje otoczenie. Poprzednie badania wykazały, że aktywują się szybciej i silniej, gdy otaczająca je przestrzeń fizyczna wydaje się znajoma. Płaski plastik nie wydaje się znajomy. W ogóle się tego nie czuje.
Standardowa instalacja z tworzywa sztucznego nie zapewnia wskazówek dotykowych. Ogranicza to proliferację i wykorzystanie genów, mówi Gash Kamel.
Zrobili test.
Grupa A: Komórki T w plastiku.
Grupa B: Limfocyty T w węzłach imitujących wydruki 3D z żelu.
Te same wirusy. Te same koraliki.
Minęło pięć dni.
Standardową metodą plastyczną uzyskano komórki CAR-T od około połowy pierwotnej populacji. Metodą 3D przetworzono 75% z nich.
Wyższe współczynniki konwersji mają znaczenie. Potrzebujesz mniej drogich odczynników.
I co ważniejsze. Prędkość.
Komórki T w strukturach żelowych rosły dwukrotnie szybciej niż ich odpowiedniki związane z plastikiem.
Ma to konsekwencje dla logistyki. Szybszy rozwój oznacza niższe koszty pracy. Oznacza to mniej odpadów chemicznych. Może to oznaczać różnicę między życiem a śmiercią pacjentów, których nowotwór nie ustępuje, podczas gdy młyny biotechnologiczne kręcą się.
Gillian Griffiths z Uniwersytetu Cambridge postrzega to jako pomost. Być może mały.
„Chodzi o udostępnienie immuno… na całym świecie, w tym w krajach o niskich dochodach” – zauważa.
Ale pytanie pozostaje. Czy da się to skalować?
Davidowi Coe na razie nie spieszy się z podjęciem dalszych działań. Technologia wygląda obiecująco. Biologia działa. Ale produkcja żeli drukowanych w 3D na skalę potrzebną do leczenia milionów ludzi? Wymaga to innego rodzaju inżynierii. Jest też mnóstwo danych, których jeszcze nie mamy.
































