Dwie bulwy. Tylko dwa pomarszczone ziemniaki znalezione w 500-letnim skarbcu w Peru. Ale one mają znaczenie. Ten chuño to liofilizowany ziemniak z Imperium Inków, którego historia sięga czasów przed przybyciem Hiszpanów. Rzadkie znalezisko. W archeologii takie okazy są praktycznie nieobecne.
Chuño było podstawą ich zaopatrzenia w żywność. Jednak ze względu na swoją kruchość rzadko jest konserwowany podczas wykopalisk.
To odkrycie dosłownie pojawiło się znikąd na suchym południowym wybrzeżu Peru. To dopiero drugi raz, kiedy komuś udało się wydobyć chuño bezpośrednio ze stanowiska archeologicznego Inków. Dlaczego to jest ważne? Dowodzi to, że imperium nie konsumowało żywności tylko tam, gdzie była uprawiana. Przenieśli swoje najważniejsze kalorie setki mil. Z wysokich Andów prosto do Pacyfiku.
Jak powstają kamienne ziemniaki?
Jest narażony na nocne przymrozki. Potem do słońca. Potem znów jest zimno. Proces powtarza się aż do odparowania wody. Pozostaje lekki produkt, który można przechowywać przez dziesięciolecia. W dolinie to się nie sprawdzi, gdyż przymrozki występują tylko na wyżynach. Dlatego musieli uprawiać ziemię wysoko w górach i transportować towary daleko w dół. Z pomocą karawan lam. Często setki kilometrów dalej.
Lidio Valdez, profesor na Uniwersytecie w Calgary i główny badacz projektu, wyjaśnił to Live Science. Tę samą metodę suszenia zastosowano do mięsa. Nazywali go „charki”. Tak, to od tego słowa pochodzi angielskie słowo jerky (suszone mięso).
Wykopaliska w Tambo Viejo
Badanie opublikowane w Journal of Field Archaeology szczegółowo opisuje odkrycie w Tambo Viejo. Jest to dawny ośrodek prowincjonalny w Dolinie Akari. Archeolodzy pracują tam od wielu lat. W sezonie 2024 otworzyli mały skarbiec.
Wewnątrz w ziemi tkwiła połowa glinianego dzbana. Nie było góry.
Ostrożnie usunęli ziemię i dotarli na dno.
„Prawie u podstawy” – powiedział Valdez – „znaleziono dwie próbki liofilizowanych ziemniaków”.
W pierwszej chwili nie rozumiał, co to jest. Potem przyjrzał się bliżej i od razu powiedział: chuno!
Ziemniaki składają się w 80% z wody. W ciepłych temperaturach przybrzeżnych gnije w ciągu tygodnia. To jest okropne na długich dystansach. Liofilizacja rozwiązała ten problem. Valdez uważa, że ludzie odkryli tę metodę przez przypadek. Być może ziemniaki zamarzły podczas ostrej zimy i ludzie ich nie wyrzucali, bo pozostały jadalne. Praktyczne przetrwanie. Nie jest to przełom technologiczny. Po prostu żadnych odpadów.
Zasada dużej wysokości
Wymaga to wysokości powyżej około 3000 metrów. A co z tym obiektem? Znacznie niżej.
Chunyo nie dorastał tutaj. Przybył tutaj. Najprawdopodobniej kolumna lam wzdłuż sieci dróg Inków. Valdez zwrócił uwagę na fizykę procesu: lżejsze ładunki są łatwiejsze do transportu. Poza tym dolina Akari jest niesamowicie sucha.
Suche powietrze chroni wszystko. Podczas poprzednich prac w tym miejscu Valdez znalazł naturalnie zmumifikowane świnki morskie. Te ziemniaki przetrwały z tego samego powodu. Klimat zatrzymał proces rozkładu.
„Nadal musimy się wiele nauczyć z przeszłości”
Valdez ujął to prosto. Bezpieczeństwo żywnościowe w naszych czasach nadal budzi panikę. Jednak wszystko wyrzucamy. Być może bardziej niż kiedykolwiek w historii.
Inkowie zarządzali złożonymi łańcuchami dostaw na wieki przed pojawieniem się ciężarówek. Rozumieli zasady utrwalania żywności. Sprawnie przewieźli ładunki. Zapominamy, jak kruchy jest współczesny dobrobyt.
Cechy przybrzeżnych Inków nie są w pełni odwzorowane. Valdez spodziewa się pojawienia się nowych próbek chuño. Na ziemi kryje się więcej historii, niż do tej pory przeczytaliśmy. Kopiemy dalej. Zobaczymy co jest jeszcze suche.

















