Wrażenie
Głowa jest odrzucana do tyłu. Wzrok skierowany jest w górę.
Patrzy na coś, czego już nie widzimy. A może nigdy nie nauczyliśmy się prawidłowo patrzeć w górę.
Muzeum Sztuki w Cleveland nazywa ją Stargazerką. Rzeźba jest wyrzeźbiona z mlecznobiałego marmuru. Jest mała – ma zaledwie 7 cali wzrostu i waży około funta. Ale jest ciężki w tajemnicy.
Do dziś przetrwało jedynie trzydzieści tych figurek. Około trzydziestu. Każdy z nich pochodzi z około 3000 roku p.n.e. mi. Powstały w zachodniej Anatolii – na terytorium współczesnej Turcji – kultury, która nie pozostawiła po sobie ksiąg. Brak instrukcji. Żadnych broszur „jak rozumieć tę sztukę”.
Cisza. Absolutna cisza historyczna.
Odkrycie Rockefellera
Oto nieoczekiwany zwrot akcji. Ta konkretna dama znajdowała się wcześniej w prywatnej kolekcji Nelsona Rockefellera. Znasz to imię. Bogaty. Przemysłowiec. Wiceprezydent USA.
Trzymał ją. Potem się przeprowadziła. Obecnie znajduje się w Muzeum Sztuki w Cleveland. Jest jedną ze szczęśliwców.
Dlaczego?
Ponieważ większość obserwatorów gwiazd miała złamaną szyję. Zostały celowo zniszczone, zanim zostały zakopane w ziemi tysiące lat temu.
A ten? Cały. Słowo „rzadkość” nawet nie oddaje tutaj jego znaczenia.
Ona nie ma ust. Po co wycinać twarz i pomijać najbardziej towarzyską część?
Ona nie ma prawdziwych rąk ani nóg – tylko ciało. Linie wycięte poniżej talii wskazują na trójkąt łonowy. Duża owalna głowa. Kropki zamiast oczu. Abstrakcyjne, ale niezaprzeczalnie ludzkie. Nie da się tego ustawić samemu, co sugeruje, że trzeba było to trzymać. Zamknąć. Intymny.
„Może kojarzyć się z płodnością i obfitością.”
Tak napisała historyk sztuki Amanda Mikolic. Jest to zgodne z trendem. Inne figurki kobiece z epoki śródziemnomorskiej – jak te z Cyklady – również skupiają się na kobietach, cyklach życia i reprodukcji. Proste formy. Potężne symbole.
A może po prostu to chcemy usłyszeć.
Dlaczego został zapisany?
Jeśli stłuczesz figurkę przed zakopaniem, dlaczego zatrzymałeś tę? Albo dokładniej, dlaczego trzymamy to teraz?
Była kuratorka Ariel Kotzloff uważa, że to proste. To było ważne.
„Musiała być ważnym obiektem kultu w jakiejś dawno zaginionej kulturze.”
Pomyśl o tym. Przedmiot kultu. Ktoś modlił się do tego kamienia. Albo modlił się z nim. Patrząc na gwiazdy?
Uwielbiali go kubiści z początku XX wieku. Przyjrzeli się tym starożytnym, abstrakcyjnym formom i dostrzegli geniusz. Picasso, Braque – szukali prawdy w geometrii i prymitywnych liniach. Ci obserwatorzy gwiazd dali im pozwolenie.
Mikolić twierdzi, że dzięki temu posąg jest „bezstronny”. Okazja do zastanowienia się nad naszym miejscem we wszechświecie.
Czy to płodność? Czy to jest religia? A może po prostu sztuka?
Nie mamy słowa pisanego, żeby nam to powiedzieć. Twórcy odeszli. Akta pozostały w ziemi lub uległy zniszczeniu. Mamy tylko marmur. Biały i chłodny. Patrząc w górę.
Wypełniamy lukę domysłami.
Płodność. Obfitość. Bezstronność.
Może.
Ale ona nadal patrzy.































