Druga burza w Chinach w ciągu tygodnia: tajfun Bavi uderza w wybrzeże

0

Ewakuowano prawie dwa miliony ludzi. Szybko. Żadnych pytań.

Tajfun Bavi nie pytał o pozwolenie. Uderzył w nadmorskie miasto Taizhou późną sobotą, a o północy po raz drugi dotarł na ląd w regionie Wenzhou. Drugi cios, następujący po pierwszym z taką bliskością, przypomina brutalny cios w brzuch, po którym nie można się już otrząsnąć.

To jest kolosalny system. W szczytowym momencie jego szerokość sięgała tysiąca kilometrów – mniej więcej tyle samo, co szerokość Francji.

Tajfun Bavi nie wykazuje już tej samej siły wiatru, spadając do pierwszej kategorii. Ale nie relaksuj się. Niebezpieczeństwo nie leży teraz w prędkości wiatru, ale w „ciężarze” systemu. Ogromne ilości wody uwięzionej w pasmach deszczu stanowią realne zagrożenie.

Władze ostrzegają przed „wyjątkowo intensywnymi opadami deszczu” we wschodniej prowincji Zhejiang i północno-wschodnim Fujianie.

Urzędnicy twierdzą, że ewakuację przeprowadzono „wyłącznie po to, aby zapobiec najgorszym scenariuszom”. To nie jest tylko środek ostrożności, to zarządzanie sytuacją graniczącą z paniką. W samej prowincji Zhejiang ponad 1,7 miliona ludzi opuściło swoje domy. Z sąsiednich prowincji ewakuowano kolejne tysiące. Szkoły są zamknięte. Biura są zamknięte. Wszystkie plany zajęć na świeżym powietrzu zostały odwołane. Odwołano 400 lotów, dziesiątki pociągów stoją na stacjach.

Miasto Wenzhou, o promieniu dziesięciu milionów mieszkańców, znajdowało się w epicentrum wydarzeń.

Czy wiedziałeś skąd on pochodzi? Bavi zaczynał jako potwór. Super tajfun. W ubiegły poniedziałek uderzył w Guam i Mariany Północne z wiatrem o prędkości 290 km/h. Około 180 mil na godzinę. Wiatr jest tak silny, że zrywa dachy z domów.

Przemieszczając się przez Pacyfik nieco się ochłodziło – prędkość wiatru spadła do 144 km/h – ale i tak spowodowała szkody na japońskich wyspach Sakishima. Pięć osób zostało rannych, tysiące zostało pozbawionych prądu. Następnie otarł się o północny kraniec Tajwanu, przynosząc ulewne deszcze. Nie odnotowano tam jeszcze żadnych zgonów, chociaż tysiące ludzi uciekło ze swoich domów w obawie przed osuwiskami.

Dalej na zachód szkody już zostały wyrządzone. Poprzednie deszcze spowodowały osunięcia ziemi na Filipinach, w wyniku których zginęło co najmniej siedemnaście osób. Przerażająca zapowiedź tego, co może się wydarzyć.

W prowincji Zhejiang zawieszono pracę i edukację. Miasto czeka, aż niebo ponownie się otworzy.