Prawdziwa magia kryjąca się za potworami ekranowymi: historia animatroniki

0

Na długo zanim piksele zawładnęły ekranami, kasą rządziły mechaniczne bestie. Nadal możesz to poczuć, gdy woda pęka w filmie Szczęki. Nadal to czujesz, kiedy E.T. sięga do księżyca. To nie były tylko dekoracje. To były cuda inżynierii.

Czym więc jest urządzenie animatroniczne?

To jest lalka mechaniczna. Który się porusza. Można go wstępnie zaprogramować na ścisły cykl ruchów. Może być sterowany przez człowieka za pomocą pilota. Niektórzy po prostu poruszają uszami. Inni oddychają, mrugają i żują.

„Stworzenia animatroniczne często wydają nam się tak samo realne, jak ich prawdziwi, mięsiści odpowiednicy.”

O to właśnie chodzi. Dokładność. Pomysłowość. Poświęcenie. To właśnie sprawia, że ​​kłamstwo wygląda jak prawda.

Urządzenia te obejmują zarówno proste maszyny o ograniczonym zakresie ruchu, jak i niezwykle wszechstronne urządzenia. Najlepsi z nich znikają. Przestajesz widzieć przewody. Przestajesz widzieć koła zębate. Widzisz tylko potwora. Albo obcy. Albo dinozaur.

Historia tego rzemiosła jest głęboka. Technika jest bez zarzutu. A wyniki? Zapamiętany na zawsze.

Następnym razem, gdy będziesz oglądać hit kinowy, przyjrzyj się mu bliżej. Czy to jest grafika komputerowa? A może to animatroniki? Z każdym rokiem granica między nimi zaciera się coraz bardziej. Ale korzenie? Są mechaniczne. Ciężki. Prawdziwy.

Jaka jest najbardziej przekonująca animatronika, jaką kiedykolwiek widziałeś?

Pomyśl o tym. Więc oglądaj dalej. Następny może po prostu mrugnąć do ciebie.

Prawdziwa magia kryjąca się za potworami ekranowymi: historia animatroniki 1

Mechanika tworzenia animatronicznego Spinozaura z Jurassic Park 3

Spinozaur nie pojawił się tylko na ekranie. Zostało stworzone. Stan Winston Studio (SWS) zaprojektował animatronikę do Jurassic Park 3, ściśle współpracując z Universal Studios i zespołem produkcyjnym filmu, aby osiągnąć idealny projekt. Rezultatem nie była grafika komputerowa (CGI), ale potężna mechaniczna potworność.

Stworzenie obiektu tej wielkości wymaga czegoś więcej niż tylko metalu i gumy. Jest to złożony układ hydrauliki, pneumatyki i precyzyjnych mechanizmów sterujących. Celem był ruch, który wydawał się bardziej organiczny niż robotyczny. Kiedy stworzenie rzuciło się do ataku, musiało mieć wagę. Kiedy odwrócił głowę, w ruchu powinno pojawić się poczucie oporu. SWS osiągnęło to dzięki starannej inżynierii.

Kompilację przeprowadzili John Rosengrant, Styles White i reszta zespołu Stan Winston Studio. Krytyczne wsparcie zapewnił Brett Levison z Universal Studios. Dzięki ich współpracy animatronik dzień po dniu pracował niezawodnie na planie. Materiał, który pokazałeś opiera się głównie na efektach praktycznych. Prawdziwa fizyka. Prawdziwa skala.

Obejrzyj Spinozaura w Jurassic Park 3 firmy Universal. To dowód na to, jakie praktyczne efekty można jeszcze osiągnąć. Narzędzia cyfrowe z pewnością uległy postępowi. Ale model fizyczny ma namacalną obecność. Oddziałuje ze środowiskiem w sposób często trudny do odtworzenia w kodzie. Woda reaguje inaczej. Światło pada na prawdziwą powierzchnię. To rozróżnienie ma znaczenie.

Proces tworzenia takich maszyn pozostaje mało znany w popularnych mediach. Jest to jednak podstawa wczesnego sukcesu wizualnego serii. Zrozumienie, w jaki sposób kontrolowano animatroniki, pozwala na nową ocenę napięcia panującego w filmie. Niebezpieczeństwo jest odczuwane bezpośrednio, ponieważ zagrożenie istnieje. W pokoju. Oddechowy. Poruszający.

Prawdziwa magia kryjąca się za potworami ekranowymi: historia animatroniki 2

Jak Jurassic Park III przeniósł CGI na wyższy poziom

Seria Jurassic Park zawsze starała się, aby dinozaury były przerażająco realistyczne. Trudno jest znaleźć równowagę: widzowie muszą wierzyć w zwierzęta, które wymarły sześćdziesiąt pięć milionów lat temu. Kiedy w 1993 roku ukazał się pierwszy film, nastąpił przełom. Animatronika Stana Winstona nadała Tyranozaurowi wagę i prezencję, których wczesne CGI nie było w stanie do końca uchwycić. Dinozaur wydawał się mokry. Ciężki. Żywy.

Potem przyszedł Zaginiony Świat: Park Jurajski. Spielberg i jego zespół zwiększyli presję. Welociraptory zaczęły poruszać się płynniej. Grafika komputerowa została lepiej zintegrowana z fotografowaniem lokalizacji. Ale Jurassic Park III nie trzymał się tylko schematu. Podniósł stawkę.

Trzecia część skupiała się na mniejszych, szybszych zagrożeniach. Spinozaur. Stado Compsognathus. To nie były tylko elementy tła. Były to aktywne drapieżniki. Modele cyfrowe musiały radzić sobie ze złożonymi interakcjami. Stado małych dinozaurów wymaga innej mocy obliczeniowej niż jedna wielka bestia. Zespół Industrial Light & Magic po raz kolejny przesunął granice tego, co jest możliwe. Chcieli, aby stworzenia zamieszkiwały świat, a nie tylko się w nim pojawiały.

„Realizm to nie tylko tekstura. To także waga.”

Liczy się ewolucja. Nie tylko oglądamy filmy. Jesteśmy świadkami wyścigu technologicznego. Każdy nowy film musiał przewyższać poprzedni. Standardowe zdjęcie z 1993 r. ustanowiło standard. Zaginiony Świat dopracował to. Jurassic Park III rozszerzył zakres. Samochody stały się doskonalsze. Dinozaury stają się coraz bardziej przekonujące.

Nie chodzi tylko o rozrywkę. Chodzi o chęć uwierzenia w to, co się dzieje. Kiedy widzisz, jak te stworzenia się poruszają, zapominasz, że są to piksele. Zapominasz, że to plastik. Na chwilę stają się realne.

To jest sztuczka. Im lepsza iluzja, tym film jest straszniejszy. Universal Studios o tym wie. Nadal pchają technologię do przodu. Bo jeśli dinozaury nie wyglądają realnie, strach znika. Jeśli wyglądają naprawdę, jesteś uzależniony.

Który film miał więc najlepsze efekty? Zwolennicy tradycyjnych metod mogą argumentować za wyborem praktycznych efektów pierwszego filmu. W drugim przypadku technicy wskażą bezproblemową integrację. Ale Jurassic Park III udowodnił, że cyfrowe stworzenia mogą stawić czoła najlepszym pracom wykonanym tradycyjnymi metodami. Poprzeczka została podniesiona. Ponownie.

Teraz pytanie brzmi: dokąd stąd pójdziemy? Technologie wciąż się rozwijają. Oczekiwania rosną. Następny film o dinozaurach powinien być jeszcze bardziej wciągający. Jeszcze bardziej realny.

Zobaczymy.

W trzeciej części serii Jurassic Park nastąpił znaczący zwrot. Chociaż oryginalny Tyranozaur pozostaje ikoną, w centrum uwagi znajduje się teraz inna postać. Nową gwiazdą jest Spinozaur, stworzenie tak masywne, że przyćmiewa nawet Króla Dinozaurów. Większość animatroników do Jurassic Park 3 została stworzona od podstaw. Na przykład welociraptory zostały przeprojektowane zgodnie ze współczesnymi dowodami paleontologicznymi, a nie ich filmowymi odpowiednikami. A co z Tyranozaurem? Został również zaktualizowany, ale nie na tyle, aby ukraść show.

Najcięższa bestia w pokoju

Spinozaur to nie tylko dekoracja. Jest to największa animatronika, jaką kiedykolwiek zbudowano w Stan Winston Studios (SWS). Jest większy niż Tyrannosaurus rex z oryginalnego filmu z 1993 roku. Aby ocenić wagę, zwróć uwagę na jej wagę i długość.

  • Długość: 43,5 stopy (13,3 m). To prawie długość autobusu miejskiego.
  • Waga: 24 000 funtów (10 886 kg lub 12 ton).
  • Napęd: Czysta hydraulika. Każdy ruch, łącznie z mruganiem oczami, napędzany jest ciśnieniem płynu.

Dlaczego hydraulika? Ponieważ to stworzenie działa zarówno nad, jak i pod wodą. Serwa elektryczne nie są w stanie przetrwać takiego nurkowania. Rezultatem jest stworzenie z 42 cylindrami hydraulicznymi i około 2200 stóp (671 metrów) węży hydraulicznych owiniętych wokół ramy.

Zbudowany z myślą o głębokości

Inżynieria stojąca za tym potworem jest brutalna, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu. Spinozaur nie pełza na nogach. Porusza się po systemie szyn składającym się z dwóch stalowych belek dwuteowych o średnicy 12 cali (30,48 cm) o rozpiętości 140 stóp (43 metry). Każdy punkt obrotu wykorzystuje konstrukcję łożyska tocznego do rozłożenia obciążenia. Duże elementy stalowe? Cięcie strumieniem wody zapewnia precyzję nieosiągalną w przypadku konwencjonalnych pił.

Stworzenie jest całkowicie zdalnie sterowane. Członkowie załogi nie muszą wchodzić do środka. Naciskają przyciski, a bestia reaguje. Taka konstrukcja pozwala stworzeniu nurkować, pluskać się i miotać w zbiornikach z wodą Universal Studios bez ryzyka uszkodzenia wewnętrznej elektroniki.

„Spinozaur wzorowany jest na prawdziwym dinozaurie, którego niedawno odkryli paleontolodzy.”

Ciężar precyzji

To poleganie na rzeczywistych danych naukowych stwarza wyjątkowe wyzwanie dla zespołu projektowego. Posiadanie prawdziwego rysunku to miecz obosieczny. Z jednej strony masz solidne podstawy. Znasz budowę kości. Znasz proporcje. Z drugiej strony ograniczają Cię określone kryteria. Nie możesz po prostu sprawić, żeby to „wyglądało fajnie”. Musi odpowiadać zapisowi kopalnemu.

Ten wymóg precyzji utrudnia pracę budowniczych. Muszą dokładnie odtworzyć strukturę szkieletu, dodając skórę, mięśnie i mechanizmy hydrauliczne umożliwiające ruch. Jeśli paleontolodzy twierdzą, że kręgi mają taki kształt, to szkielet animatronika musi dokładnie odzwierciedlać ten kształt. Nie ma miejsca na interpretację artystyczną, gdy źródło wymarłe, ale udokumentowane.

Proces tworzenia bestii

Jak przejść od szkicowania skamieniałości

Od razu kropkujmy całe „i”. Spinozaur. Posiada tytuł największego znanego mięsożernego dinozaura. Nie z małym marginesem. Nie jest drugi na liście pretendentów. Absolutnie największy.

Ale jak zamienić prehistorycznego drapieżnika na szczycie łańcucha pokarmowego w poruszający się, oddychający element praktycznych efektów specjalnych? To nie tylko magia. To jest inżynieria. Twarda inżynieria zorientowana na terminy.

Chronologia sprzeczna z logiką

Tworzenie animatronicznego robota tej skali zwykle wiąże się z rytualną sekwencją działań. Zaczynasz od szkiców. Następnie tworzysz układ – mały model. Następnie pełnowymiarowa rzeźba. Wycina się z niego kształt. Ciało jest odlane. Instalują „elementy wewnętrzne” – hydraulikę, serwa, przewody. Zbieranie. Testują. Poprawiają. Powtarzać.

Taka złożona postać? Może to potrwać dwa lata. A może więcej.

Terminy nie dbają o Twój perfekcjonizm. Budżety tym bardziej.

Na scenę wchodzi Jurassic Park III.

Procesem kierował John Rosengrant. Jako kierownik efektów w SWS (Stan Winston Studio) miał do dyspozycji około 75 projektantów, inżynierów i artystów. Około trzydziestu z nich skupiało się wyłącznie na Spinozaurze. Dwa lata? Niemożliwe. Ukończyli go w niecałe dwanaście miesięcy.

To nie tylko szybkie. Jest agresywnie szybki.

Szkicowanie potwora

Gdzie to wszystko się zaczyna? Z papieru. Oczywiście.

Zanim podłączono hydraulikę i wycięto kształty, artysta musiał przedstawić dinozaura na papierze. To nie było wróżenie na podstawie fusów kawy. SWS współpracowało bezpośrednio z Jackiem Hornerem. Horner to coś więcej niż tylko nazwisko na plakacie. Jest paleontologiem. Prawdziwy. Ekspert.

Horner i zespół JP3 zasiedli z artystami. Obejrzeli wstępne szkice. Kłócili się. Pojawiły się sugestie zmian. Rozbierali części i składali je z powrotem, aż anatomia wyglądała prawidłowo.

Celem nie było tylko uczynienie go pięknym. Celem było uczynienie tego realistycznym.

W przypadku Spinozaura proces od wstępnego szkicu do ostatecznego zatwierdzonego projektu trwał około trzech tygodni. Trzy tygodnie na ustalenie wyglądu największego drapieżnika, jaki kiedykolwiek chodził po Ziemi.

Po zatwierdzeniu projektu rozpoczynają się prace fizyczne.

Historia Spinozaura nie zaczyna się od ostatecznego renderowania CGI ani od ekranu kinowego. Wszystko zaczyna się na papierze. Stan Winston Studios opiera się na tych wstępnych szkicach jako na podstawie całego projektu. Jeśli rysunki są nieprawidłowe, cały kolejny łańcuch produkcyjny załamuje się. Dokładność projektu artystycznego decyduje o dokładności stworzenia stworzenia.

Po zatwierdzeniu projektu przez artystów, dzieło przenosi się z przestrzeni dwuwymiarowej do przestrzeni trójwymiarowej. Zespół tworzy układ. Jest to miniaturowy model wyrzeźbiony z gliny. Dla Spinozaura pierwsza wersja została wykonana w skali 1:16.

Dlaczego warto zacząć od czegoś małego? Aby przetestować anatomię przed przystąpieniem do budowy pełnowymiarowej konstrukcji. Makieta służy jako sprawdzenie rzeczywistości. Wskazuje proporcje, które na papierze wydają się prawidłowe, ale w przestrzeni trójwymiarowej okazują się błędne. Jeśli rzeźbiarz odkrywa problemy, nie tylko je maskuje. Wraca do pracy. Glina jest poddawana recyklingowi. Trwa aktualizacja projektu papieru. Następnie układ jest tworzony ponownie.

Szkice papierowe są kluczowe. Wszystko inne zależy od dokładności tych projektów.

Cykl ten powtarza się, aż gliniany model będzie odpowiadał zamierzeniom artystycznym. Dopiero po tym proces przechodzi do kolejnego etapu.

Skalowanie potworów

Przejście od modelu w skali jednej piątej do pełnowymiarowego spinozaura może wydawać się prostym zadaniem mnożenia. W rzeczywistości tak nie jest. Ten mały model, mający około 2,5 metra długości, był już ogromny pod względem wymagań hobbystycznych. Dała zespołowi studyjnemu Stana Winstona swobodę w ustaleniu szorstkości i tekstury, które sprawiają, że skóra wygląda jak skóra. Ale prawdziwa magia – przejście z gliny na stal – nastąpiła, gdy modelka opuściła studio.

W oryginalnym Parku Jurajskim tworzenie potworów naturalnej wielkości wymagało ciężkiej pracy fizycznej. Rzeźbiarze ręcznie kuli metal. To zadziałało. Ale trwało to całą wieczność. Zanim wypuszczono Jurassic Park III, technologia zaczęła doganiać ambicje. Celem nie było zastąpienie artysty okiem, ale przyspieszenie ciężkiej pracy fizycznej.

Od gliny do kodu

Układ nie został tylko zmierzony; poddano go szczegółowym badaniom. Został przetransportowany do Cyber ​​F/X w ramach procesu, który bardziej przypomina science fiction niż produkcję. Tutaj właśnie wchodzi w grę produkcja wspomagana komputerowo (CAM).

Narzędzie selekcji? Skaner 3D. Nie wyobrażaj sobie skanera płaskiego na biurku. To jest sprzęt przemysłowy. W przypadku spinozaura zastosowano skanowanie laserowe.

Oto jak to działa z punktu widzenia fizyki. Głowica lasera nie tylko świeci; emituje ponad 15 000 promieni na sekundę. Promienie te odbijają się od powierzchni glinianego modelu. Bardzo szczegółowe kamery umieszczone po obu stronach wychwytują odbite światło. Nie fotografują całego zwierzęcia. Przechwytują jeden przekrój poprzeczny na raz.

Specjalny system komputerowy zbiera te tysiące plasterków i łączy je ze sobą.

Rezultatem jest płynna, doskonała cyfrowa kopia układu. Żadnych błędów ludzkich. Żadnych pominiętych wgnieceń. Po prostu czysta matematyczna precyzja.

Po co męczyć się z tymi wszystkimi problemami, skoro można po prostu skalować obraz? Ponieważ plik cyfrowy to tylko dane. Dane te są potrzebne do sterowania maszynami, które wycinają prawdziwą piankę, formują silikon i spawają stalowy szkielet. Skaner laserowy łączy organiczny chaos ręcznie kształtowanej gliny z brutalną precyzją robotów przemysłowych.

Spinozaur był nie tylko duży. Był trudny. Długa szyja. Ogromny żagiel. Szczęki zdolne do zatrzaskiwania się z siłą prasy hydraulicznej. Nie można po prostu rozciągnąć małego modelu i mieć nadzieję, że będzie dobrze wyglądać. Potrzebujemy precyzyjnych konturów. Dokładna głębokość. Skaner 3D uchwycił każdy grzbiet, każdą łuskę i każdy cień.

Po zarejestrowaniu danych rzeźbiarze w starym stylu mogli odpocząć. Maszyny zabrały się do pracy.

Od rysunku cyfrowego po blok poliuretanowy

Przejście z ramki cyfrowej na macierz fizyczną nie było magią. To była inżynieria.

Cyber ​​F/X wziął model komputerowy i załadował go do frezarki. Wynik? Pianka poliuretanowa wielkości prawdziwego Spinozaura. Nie byle jaka pianka. To była ciężka sprawa. Wystarczająco gęsty, aby utrzymać swój kształt pod obciążeniem podczas cięcia z dużą prędkością, ale jednocześnie wystarczająco lekki, aby można go było łatwo przenosić po montażu.

Sekretnym składnikiem jest opatentowana technika zwana CNC-Sculpting®. Opracowany samodzielnie przez zespół ds. efektów wizualnych, rozwiązał ogromny problem logistyczny: jak wyciąć 40-metrowego dinozaura za jednym razem? Nie ma mowy. Trzeba to rozbić na części.

Model komputerowy został pocięty na łatwe do opanowania kawałki. Dane dla każdego elementu zostały przesłane osobno do maszyny rzeźbiarskiej. Tam małe obrotowe ostrza rozdrabniają masywne bloki piany. Sekcja po sekcji. Warstwa po warstwie. Maszyna wykonała ciężką pracę, usuwając nadmiar materiału z robotyczną precyzją.

Potem rozpoczęło się zgromadzenie.

Zespół studyjny Stana Winstona wziął te wycięte fragmenty i zszył je ze sobą. Jak gigantyczna łamigłówka 3D. Dopasowanie musiało być dopasowane. Wszelkie luki oznaczały wady. Po utrwaleniu uzyskano skorupę podstawową. Rama z pianki. Niegrzeczny. Niedokończony. Ale żywy.

Ręczna obróbka pianki

Maszyna nadała kształt. Ludzie dodali duszę.

Tutaj zaczęła się prawdziwa praca. Piankowa rzeźba była po prostu czystym płótnem. Szara skorupa bez twarzy. Brakowało skali. Nie było dość skóry. Spinozaurowi brakowało tej pewności.

W projekt zaangażowała się ekipa rzeźbiarzy z pracowni Stana Winstona. Nie używali komputerów. Używali dłut. Noże. Papier ścierny. Ręcznie rzeźbiony zegar.

Szczegóły dodano ręcznie. Tekstury wcierano. Łuski wciskano w piankę. Każda zmarszczka, każdy grzbiet, każdy delikatny kontur mięśni został zdefiniowany przez ludzkie dłonie. Ten krok był krytyczny. Maszyny wycinają geometrię. Artyści dodali biologię. Bez tej warstwy model wyglądałby jak zabawka. Sprawił, że wyglądała, jakby właśnie wyszła z epoki kredy.

Proces tworzenia form

Po zatwierdzeniu rzeźby rozpoczął się kolejny etap. Wykonywanie form.

Nie można rzucić dinozaura bezpośrednio z rzeźby. Potrzebujemy negatywności. Formularz.

Zespół stworzył serię form z pełnowymiarowego modelu. Tworzywo? Żywica epoksydowa. Nie gips. Nie silikon. Żywica epoksydowa.

Dlaczego epoksyd? Wytrzymałość. Siła chwytu.

Formy musiały wytrzymać wielokrotne odlewy. Musiały utrzymać ciężar żywicy lub włókna szklanego. Musiały być łatwe do oddzielenia bez uszkadzania delikatnych szczegółów powierzchni, które zostały tak pieczołowicie wyrzeźbione w piance. Żywica epoksydowa zapewniła to mocne, mocne połączenie. Rejestrowała każdą mikroteksturę narzędzi rzeźbiarzy.

Po utwardzeniu forma była gotowa. Rzeźbę można było usunąć. Gotowy do castingu.

Anatomia sztucznej skóry

Kiedy już mechaniczne „wypełnienie” będzie gotowe, prawdziwa magia zaczyna się w formie. Nie wystarczy po prostu nałożyć skórę na robota. Najpierw przymierzana jest rama wewnątrz ujemnej przestrzeni formy. I dopiero potem wylewa się gumową piankę.

Istnieje tutaj specjalny ruch zwany rdzeniem rozlewającym piankę. Brzmi technicznie skomplikowanie, ale w zasadzie to tylko przekładka. Formę wykłada się precyzyjnymi warstwami gliny w celu ustalenia wymaganej grubości skórki. Po stwardnieniu struktury gliny nakłada się na nią włókno szklane. Następnie glina jest usuwana. Co pozostaje? Pusta skorupa.

Skorupa ta jest przykręcona do formy.

Pomiędzy szczegółową powierzchnią kształtu a rdzeniem znajduje się teraz ujemna przestrzeń. Wypełnij tę szczelinę pianką gumopodobną i masz skórę. Po co ta cała złożoność? Dwa powody. Po pierwsze, wygląda naturalnie. Po drugie, pozwala kontrolować swoją wagę. Jednorodny kawałek gumy w dotyku przypomina zwykły kawałek gumy. Ta metoda dodaje głębi. Daje życie.

Tworzenie potwora

Tutaj praca się przeciąga. Tworzenie komponentów animatronicznych zajmuje najdłuższą część procesu. Większość stworzeń w Stan Winston Studio (SWS) wymaga części, których nie można kupić w sklepie.

Spróbuj znaleźć zastępcze lewe przedramię Spinozaura w Home Depot. To nie zadziała. Nie znajdziesz tego.

Dlatego SWS tworzy niemal wszystko od podstaw. Jednak nie są w tej kwestii całkowicie osamotnieni. Jeśli to możliwe, korzystają z konwencjonalnych urządzeń pochodzących z recyklingu. Tutaj zwykłe serwo, tam zmodyfikowana pętla. Wykorzystują dostępne elementy i dostosowują je do nietypowych zadań.

Jeśli chcesz opanować animatronikę, mamy dla Ciebie tutorial. Przestań szukać specjalistycznych zestawów. Zacznij przeglądać to, co jest na półce i zastanawiać się, jak można to zepsuć.

Rama mechaniczna

Praca w studiu Stana Winstona nie toczy się w próżni. Jest on podzielony na cztery odrębne obszary, które rozwijają się jednocześnie. Jeden z tych obszarów jest czysto mechaniczny. Tutaj inżynierowie tworzą szkielet i muskulaturę stworzenia. Dotyczy to zarówno prostych przekładni, jak i złożonych układów hydraulicznych.

Weźmy Spinozaura. To bestia napędzana energią hydrauliczną. Prawie wszystkie układy mechaniczne w tym modelu działają przy użyciu ciśnienia płynu. Nie chodzi tylko o ruchome części; chodzi o to, żeby mieć pewność, że poruszają się z ciężarem. Z prawdziwą wagą.

Układ nerwowy

Następna jest grupa elektroniczna. Tworzą „mózg”. Inżynierowie ci zwykle zaczynają od zera. Projektują własne płytki drukowane, ponieważ gotowe rozwiązania po prostu nie sprawdzają się w przypadku dinozaura wielkości autobusu.

W istocie tworzą najbardziej złożoną na świecie zabawkę sterowaną radiowo. Ale słowo „zabawka” wydaje się za małe. Ruchy Spinozaura kontrolowane są za pomocą specjalistycznych urządzeń telemetrycznych. Systemy te pozwalają operatorom kontrolować praktycznie każdy ruch w czasie rzeczywistym.

Spinozaur porusza się, ponieważ inżynierowie stworzyli od podstaw gigantyczne zabawki sterowane radiowo.

Następnie przyjrzymy się bliżej konkretnemu sprzętowi telemetrycznemu. Ale na razie zrozum najważniejsze: bez tych pojedynczych płytek drukowanych hydraulika pozostanie po prostu statycznym metalem. Elektronika daje jej życie.

Szkielet i skóra olbrzyma

Zanim pomyślisz o tym, jak wygląda dinozaur, musisz pomyśleć o tym, jak zachowuje swój kształt. Wszystkie układy hydrauliczne są instalowane i testowane w pierwszej kolejności.

Wytrzymałość konstrukcyjna Spinoraxu to coś więcej niż tylko estetyka. To jest inżynieria. Elementy elektroniczne i mechaniczne wymagają mocnego uchwytu. Potrzebują ramy, którą można kontrolować. A ta rama powinna zapobiegać zwiotczeniu skóry. W pracowni Stana Winstona nie zastosowano drewna ani prostych stalowych belek. Stworzyli skomplikowane okucia z tworzywa sztucznego i stali. Ale oni chcieli realizmu. Dlatego naśladowali anatomię samej bestii.

Rama przypomina prawdziwy szkielet Spinoraxa. Wygląda jak kość. Porusza się jak kość. Nie chodzi tylko o urodę. To jest naturalny projekt.

Podstawowy materiał? Grafit.

Tak, nie stal. Nie aluminium. Grafit. Kompozyt syntetyczny. Jest niesamowicie trwały. Jest także niezwykle lekki. Ciężki metal pociągnął animatronika w dół. Przeciążyłoby to hydraulikę. Grafit utrzymuje ciężar maszyny bez dodawania dodatkowej masy. Większość stworzeń stworzonych przez SWS korzystała z podobnych struktur szkieletowych. Ale dla Spinoraxa grafitowa rama stała się podstawą całej operacji.

Potem pojawia się powierzchnia. “Skóra”.

Nie przykryłbyś gigantycznego robota plastikiem. Potrzebujesz czegoś, co się porusza. Coś, co jest plastyczne. Rozwiązaniem była pianka gumowa.

Pianka gumowa jest lekka. Jest porowaty. Powstaje poprzez zmieszanie powietrza z ciekłym lateksem. Następnie zostaje wyleczony. Są hartowani. Istnieją trwalsze opcje. Silikon. Poliuretan. Materiały te wytrzymują dłużej. Są silniejsi. Ale praca z nimi jest niezwykle trudna. Wymagają precyzyjnych warunków temperaturowych. Określone proporcje mieszania. Czas.

Pianka gumowa wybacza. Łatwiej jest go formować. Ciekły roztwór wlewa się do każdej pojedynczej formy. On tam zostaje. Leczy. Gdy gumowa pianka stwardnieje, w określonych punktach integruje się z ramą. Wbudowany. Zamknięty.

Ale pianka może się rozerwać. Może pęknąć pod wpływem nagłego ruchu głowy lub trzasku szczęki. Dlatego został wzmocniony. Po wylaniu w mokrą piankę zatapia się kawałek tkaniny, przycięty na odpowiedni wymiar. Działa jak siatka. Szkielet samej skóry. Po utwardzeniu każdy kawałek jest wyjmowany z formy. Gotowy do szycia.

Faza integracji

Teraz masz szkielet. Masz skórę. Masz hydraulikę. Masz elektronikę.

Nadszedł czas, aby wszystko poskładać w całość.

Proces jest metodyczny. Nie można po prostu losowo przykręcać części i mieć nadzieję na najlepsze. Najpierw montowana jest rama. Następnie systemy mechaniczne są wpychane na miejsce. Każdy tłok. Każdy kabel. Każde serwo.

Po dodaniu każdego składnika jest on sprawdzany. Niejednokrotnie. Wielokrotnie. Czy porusza się prawidłowo? Czy dotyka czegoś, czego nie powinien? Czy są jakieś zakłócenia? Błąd wynosi zero. Jeśli podczas otwierania szczęka dotknie napierśnika, cały mechanizm się zablokuje. Jeśli serwo ogonowe koliduje z napędem biodrowym, ruch będzie nieprawidłowy.

Większość komponentów elektronicznych jest następnie podłączana do systemów mechanicznych, którymi sterują. Mózg spotyka się z mięśniami. Przewody znajdują swoje miejsce.

Elementy sterujące zostały przetestowane przed ostatnim etapem montażu. Nie czekasz, aż skóra się zagoi

Iluzja ciała i kości

Prawidłowe wykonanie skóry wymaga czegoś więcej niż tylko naciągnięcia gumy na stalową ramę. W studiu Stana Winstona proces tworzenia Spinozaura nie był wcale prosty. Szkielet służy jako kotwica. Niektóre skórzane segmenty, już wzmocnione wbudowanymi elementami konstrukcyjnymi, są mocowane podczas montażu ramy. Ale reszta? Dzieje się to później. Dopiero po dokładnym ukryciu każdego silnika, przewodu i serwa głęboko w klatce piersiowej zespół zaczyna ponownie zszywać zewnętrzną skorupę.

To wyczerpująca praca.

Każdy panel jest instalowany, sprawdzany i ponownie sprawdzany. Celem jest uniknięcie katastrofalnych błędów, które zabijają realizm: niechcianych fałd, zwiotczenia skóry czy rozciągnięcia materiału tak, że wygląda jak tania folia spożywcza. Jeśli szew utknie lub obszar zostanie zbyt mocno ściągnięty, należy ponownie przemyśleć cały projekt. Adaptacja odbywa się w locie. Musisz dokładnie wiedzieć, gdzie skórka powinna zwisać swobodnie i gdzie powinna ściśle przylegać do ramy. Ta różnica jest wszystkim.

Tajna broń, która sprawia, że ​​to stworzenie czuje się żywe? Gumowe sznurki.

„Kiedy się poruszasz, te gumowe sznurki imitują ścięgna pod skórą, zwijając się i rozciągając”.

Studio Winstona nie opierało się wyłącznie na sztywnej ramie. Połączyli elastyczne linie pomiędzy strukturą wewnętrzną a niektórymi obszarami skóry właściwej. Kiedy dinozaur się porusza, sznury te drgają i wracają do pierwotnego stanu. Naśladują sposób, w jaki biologiczne ścięgna składają się i rozciągają pod powierzchnią. Rezultatem są subtelne ruchy wtórne. Fala. Oddech. Bez tego wewnętrznego napięcia Spinozaur byłby tylko statycznym kombinezonem. Sprawia, że ​​czuje się ciężki. Prawdziwy. Niebezpieczny.

Nakładanie koloru bez użycia farby

Przed nałożeniem skóry syntetycznej na ramę należy nadać jej kolor. Ale w pracowni Stana Winstona nie używa się pędzli i tradycyjnych farb. Zespół wykorzystuje specjalnie opracowaną mieszankę, która właściwościami jest najbardziej zbliżona do cementu kauczukowego. Do tej zawiesiny dodaje się barwnik, aby dokładnie dopasować wymagany odcień postaci.

Dlaczego warto rezygnować z farby? Rosengrant wyjaśnia logikę. Tradycyjna farba pęka. Nie rozciąga się. Mieszanka gumopodobna mocniej przylega do podłoża pianki. Kiedy animatronik się porusza, skóra porusza się wraz z nim. Żadnych pęknięć. Bez peelingu. Po prostu elastyczna druga skóra, która wytrzymuje obciążenia mechaniczne.

Gdy postać jest już „ubrana”, rozpoczyna się prawdziwa praca. Testowanie. Rozwiązywanie problemów. Eliminacja awarii występujących pod obciążeniem.

Sprawienie, że się poruszysz

Kto kontroluje te ciężkie, złożone maszyny? Lalkarze. To jest dosłowny opis. W końcu animatronik to po prostu złożony mechanizm, który wygląda jak lalka. Ale nie myśl, że to zwykłe przeciąganie liny.

Ci lalkarze to aktorzy. Studiują postać. Spędzają godziny, ucząc się rozumieć jej zakres ruchu. Rosengrant nazywa ten proces „znajdowaniem gry”. Nie chodzi o to, żeby po prostu poruszać ręką w górę i w dół. Chodzi o to, aby ręka chciała się poruszyć.

Lalkarz określa, które subtelne zmiany w mechanizmie są odczytywane jako gniew. Które drgnięcie sygnalizuje zaskoczenie. Jaka postawa krzyczy o głód? Scenariusz buduje emocje. Lalkarz oddaje życie. Tłumaczą tekst na język mechaniczny.

To taniec inżyniera i aktora. Jeden tworzy ciało. Drugi daje mu duszę.

Kiedy go kontrolujesz, czy nie wydaje ci się, że kontrolujesz osobę? Może. A może po prostu jesteś naprawdę dobry w przesuwaniu gumy.

Zapomnij o wszystkim, co wiesz o standardowych potworach filmowych. Spinozaur to nie tylko duży rekwizyt w kształcie gada. To żywy, oddychający, mechaniczny koszmar kontrolowany przez osiem odrębnych osób. I wszyscy działają w doskonałej, przerażającej jedności.

W centrum tego chaosu stoi Rosengrant. Jest koordynatorem. Jego zadaniem nie jest tylko pociąganie za sznurki, ale także dbanie o to, aby każde drgnięcie, poruszenie i warczenie miało miejsce w odpowiedniej milisekundie. Jeśli chociaż jeden lalkarz spóźni się, choćby o ułamek sekundy, iluzja runie. A mając istotę tej wielkości, nie możesz sobie pozwolić na zrujnowanie iluzji.

Ludzki interfejs cyfrowego potwora

Można by pomyśleć, że kontrolowanie dinozaura polega na siedzeniu przed ekranem komputera. Nie tutaj. Urządzenia telemetryczne są dotykowe. Niektóre wyglądają jak joysticki do gier wideo. Inne to dziwne mechanizmy, których nie da się wytłumaczyć.

Weźmy kontroler ręczny. To nie jest pilot zdalnego sterowania. To jest garnitur. Lalkarz przyczepia urządzenie bezpośrednio do dłoni. Porusza kończynami. Urządzenie przetwarza jego fizyczne ruchy na sygnały cyfrowe. Sygnały te są wysyłane do tablicy. Kopiują to ręce Spinozaura. Natychmiast. W czasie rzeczywistym. To nie jest animacja. To jest występ.

To właśnie praktyczne podejście sprawia, że ​​Animatronic Spinosaurus Control System jest tak wyjątkowy. To nie jest zautomatyzowane. Ona jest człowiekiem. A ludzie są nieprzewidywalni. Dlatego dokładność jest ważniejsza niż moc.

Osiem ról, jeden potwór

Każdy z ośmiu lalkarzy jest odpowiedzialny za swoją konkretną strefę. Nikt nie kontroluje wszystkiego całkowicie. To byłby przepis na katastrofę. Oto, kto jest za co odpowiedzialny:

  • Koordynator Głowy i Ciała kontroluje podstawową pozę. Odwracając głowę. Otwarcie szczęk. Potrząsanie szyją. To jest podstawa obecności.
  • Specjalista ds. języków obsługuje dźwignie suwakowe. Język nie tylko tam leży. Rusza się w górę. W dół. Wewnątrz. Poza. Dodaje ślinę. Dodaje życia.
  • Oczy mają własny joystick. Migający. Ruch. Porusza się również grzbiet nad okiem. To pierwsza rzecz, na którą zwraca uwagę publiczność. Jeśli oczy są martwe, potwór jest martwy.
  • Przednie łapy mają pełny zakres ruchu. Ręce otwarte. Ręce blisko. Łapią to. Drapią.
  • Operator wózka przesuwa całe stworzenie tam i z powrotem po szynach. Tylko to zmienia sytuację na arenie.
  • Operator potencjometru oddechowego nadmuchuje worek wewnątrz klatki piersiowej. Spinozaur oddycha. To oczywiste. Słychać to.
  • Tail Master kontroluje ogon. Pełny zakres ruchu. Tutaj leży niebezpieczeństwo.
  • Operator suwaka do podnoszenia ciała podnosi i opuszcza całego potwora. To zmienia skalę. To zmienia poziom zagrożenia.

Rosengrant ma na nich wszystkich oko. Widzi dane. Widzi ruch. Zapewnia ich spójność. Bo jeśli nie są spójne, nie masz dinozaura. Masz mnóstwo drogiego złomu.

Niebezpieczeństwo niekontrolowanej mocy

Rosengrant nazywa Spinozaura „gorącą kulą ognia”. To mało powiedziane. Wszystko w tym samochodzie ma więcej mocy, niż jest to konieczne. Hydraulika? Używa większych cylindrów niż standardowe animatroniki. Wytwarzają około 1000 koni mechanicznych.

Tysiąc koni mechanicznych w istocie ważącej 12 ton.

Co się stanie, gdy tego rodzaju moc wymknie się spod kontroli? Ona wszystko niszczy. Dosłownie. Sam ogon generuje siłę 2G na końcu podczas obracania się z boku na bok. Podwoić siłę grawitacji. Wyobraź sobie, że stoisz w pobliżu. Wyobraź sobie, że zostajesz uderzony siłą 2 Gs.

Nie chodzi tylko o ruch. To kwestia siły. A władza jest niebezpieczna.

Trzymanie zwierzęcia na smyczy

Ponieważ Spinozaur działa na urządzeniach o częstotliwości radiowej (RF), należy kontrolować środowisko. Rygorystycznie.

Jeśli podejdziesz do animatronika z włączonym telefonem komórkowym, prosisz się o kłopoty. Sygnały radiowe z innych urządzeń mogą zakłócać sygnały sterujące. A kiedy masz do czynienia z

Jak powstał Spinnozaur z Jurassic Park III

Sama fizyczna obecność Spinozaura z Jurassic Park III dała aktorom bardzo realny powód do paniki. Na planie animatronik nie tylko stał w miejscu. Był przymocowany do platformy, która toczyła się po torach i poruszała się jak pociąg. Za bestią 5-metrowy cylinder hydrauliczny pchał ją do przodu z zastraszającą szybkością. Do zmiany lokalizacji potrzebny był dźwig zdolny unieść całą konstrukcję.

W całym filmie była mgła, deszcz i jeziora. Stworzenie musiało wytrzymać wszystkie te warunki. Stan Winston Studio uszczelnił wszystkie złącza i przewody. W rezultacie powstał wodoodporny monitor, który można całkowicie zanurzyć pod wodą i nadal działać.

Oglądając teraz te filmy, trudno dostrzec połączenie efektów praktycznych i cyfrowych. Większość widzów nie jest w stanie ich rozróżnić na ekranie. Ale sam Stan Winston zaproponował prostą zasadę rozpoznawania dinozaura CGI. Jeśli widzisz całe stworzenie, łącznie z nogami, poruszające się po kadrze, jest to sztuka cyfrowa. W większości pozostałych ujęć, szczególnie w zbliżeniach, patrzysz na animatronika.

Większość tych ciężkich lalek nie ma nawet nóg. Ci, którzy je mają, zwykle nie mogą się swobodnie poruszać.

„Jeśli widzisz całe stworzenie… poruszające się po ekranie, to jest to grafika cyfrowa.” — Stana Winstona

To ograniczenie nie było wadą. To była cecha. Zmuszało to kamerę do trzymania się blisko. Koncentrował się na fakturze skóry i ruchu szczęki. Brak nóg trzymał stworzenie na ziemi. Dosłownie.

Pchnięcie hydrauliczne nadało mu wagę. Wodoodporność stworzyła obecność. Czuć to w kadrze. Nie można sfałszować tego rodzaju fizyki za pomocą kodu. Nie jest to łatwe. Nie wtedy.

W Jurassic Park III granica pomiędzy tym, co cyfrowe, a tym, co fizyczne, zaciera się. Na ekranie cyfrowy Spinozaur firmy Industrial Light & Magic jest praktycznie nie do odróżnienia od swojego praktycznego (marionetkowego) odpowiednika. Ale osobisty kontakt z wersją animatroniczną zmienia wszystko. To nie tylko rekwizyt. To cud inżynierii.

Stanąłem obok postaci. Dotknąłem łuski. Rzemiosło uderza swoją złożonością. Ci animatroniczni mistrzowie tworzą rzeczywistość z przerażającą precyzją. Wynik? Dinozaur, który wygląda raczej na żywego niż skonstruowanego.

Technologia stojąca za tymi stworzeniami wykracza poza prostą mechanikę. Należą do nich hydraulika, przekładnie i systemy zdalnego sterowania współpracujące ze sobą. Początków tego dzieła można doszukiwać się w różnych studiach i analizach technicznych.

Jeśli chcesz głębiej przyjrzeć się temu, jak powstają te iluzje, istnieje wiele możliwości do odkrycia. Możesz poznać zasady zielonego ekranu lub przyjrzeć się wewnętrznemu działaniu Industrial Light & Magic. Centropolis Entertainment również pozostawiło znaczący ślad w tej historii.

Fizyka procesu jest równie fascynująca jak sztuka. Hydraulika zapewnia „mięśnie”. Przekładnie zmieniają ruch. Zabawki RC zapewniają precyzję. Nawet materiały mają znaczenie: szkielet tworzą żelazo i stal, a łożyska zapewniają płynny ruch. Strumienie wody tną elementy z chirurgiczną precyzją.

Dla osób zainteresowanych szerszym krajobrazem efektów specjalnych, Stan Winston Studio pozostaje kluczowym punktem odniesienia. Ich dzieła zdefiniowały całą epokę. Cyber ​​F/X również przyczynił się do ewolucji branży.

Połączenie z Jurassic Park III jest bezpośrednie. Film jest przykładem połączenia sztuki analogowej i cyfrowej.

Możesz nawet spróbować stworzyć własną mechanikę. Istnieją tutoriale dotyczące tworzenia szkieletów animatronicznych. Istnieją tutoriale dotyczące tworzenia głów androidów. To hobby łączące inżynierię i kreatywność.

Matrix również wykorzystuje podobne zasady, choć w inny sposób. Efekt „zamrożenia” w tym filmie opiera się na manipulacji czasem, a nie na fizycznych marionetkach. Ale cel jest ten sam: uczynić niemożliwe namacalnym.

Nie chodzi tylko o kino. Chodzi o to, jak postrzegamy rzeczywistość. Gdy biegi się obracają i syczy układ hydrauliczny, zapominamy, że to podróbka. Na tym polega siła tego rzemiosła.

попередня статтяPięciodniowy sprint misji Artemis II: jak statek przelatuje obok Księżyca
наступна статтяJak poruszać się po anime Boruto: przewodnik dla fanów Naruto