Jak technologia filmowania zmieniła kino na zawsze

0

Kino nigdy nie było statyczne. Zawsze istniał konflikt pomiędzy tym, co reżyser chce pokazać, a tym, co narzędzia mogą faktycznie zapewnić. Mamy tendencję do postrzegania nowoczesnych innowacji w kinie jako czysto cyfrowych – przejścia od filmu do czujników lub od dźwięku analogowego do cyfrowego. Jednak pionierzy wczesnego kina nie pisali kodu. Rozwiązali problemy fizyczne.

Zrób na przykład zdjęcie z ruchem aparatu (śledzeniem). Nie da się tak po prostu płynnie przenosić aparatu przez pokój, jeśli waży pół tony. Wczesne ekipy filmowe fizycznie przesuwały dekoracje w tle, aby stworzyć iluzję ruchu. Nieme filmy opierały się na orkiestrach na żywo i napisach, ponieważ mikrofony jeszcze nie istniały. Kiedy kamery stały się mobilne i zsynchronizowane z dźwiękiem, eksplodowało fotografowanie w plenerze. Styl wizualny kina zmienił się z dnia na dzień.

Od pierwszej kamery Louisa Lumière’a w 1895 r. po dzisiejsze instalacje IMAX – technologia zawsze służyła historii. Oto pięć przełomowych odkryć, które zmieniły sposób, w jaki oglądamy filmy.

5: Steadicam

W 1976 roku Garrett Brown cierpiał na specyficzny ból głowy. Chciał, aby fotografowanie z ręki przebiegało płynnie, bez drgań. Przed jego wynalezieniem istniały dwie możliwości: zamontować kamerę na wózku na kółkach lub nosić ją na ramieniu. Obie opcje miały ograniczenia. Wózki wymagały szyn. Strzelanie w ramię było męczące i nierówne.

Brown nie wymyślił koła na nowo. Ponownie przemyślał rozkład masy. Jego rozwiązanie obejmowało system gimbala i elastyczne ramię, które amortyzuje ruchy operatora. Operator nosił konstrukcję jak zbroję. Przeciwwagi równoważyły ​​ciężki obiektyw i korpus aparatu. Rezultatem była rama, która zdawała się unosić w powietrzu.

To nie był tylko wyczyn. Dzięki temu operatorzy mogli podążać za bohaterami w sposób intymny, niestabilny, a jednocześnie kontrolowany. Było to wyraźnie widoczne w filmie Rocky, gdzie kamera wraz z Baloą wspina się po schodach muzeum. Można to było zobaczyć w Lśnieniu, gdzie Jack Nicholson wędruje przez labirynt żywopłotu. Kamera stała się postacią. Nie tylko robiła notatki; brała udział.

4: Wózek z kamerą (Wózek)

Jeśli przed Steadicamem chciałeś poruszać się z aktorem, potrzebowałeś utworu. A jeśli potrzebna była ścieżka, potrzebna była płaska powierzchnia. A jeśli potrzebna była płaska powierzchnia, często trzeba było zbudować zestaw specjalnie dla niej. Wózek rozwiązał problem mobilności, ale wprowadził nowe ograniczenie: szyny.

Wczesne wózki były proste. Drewniana platforma na czterech kółkach. Pchany ręcznie. Ale innowacji nie było w samym wózku. Było to uświadomienie sobie, że ruch można choreografować. Reżyserzy mogli zaplanować ścieżkę kamery równie dokładnie, jak planowali linie aktorów.

Doprowadziło to do ery „przewracającego spojrzenia”. Przypomnij sobie początek filmu „Obywatel Kane”. Kamera nie tylko stoi nieruchomo. Przechodzi przez okno do pokoju, podążając za małym Charlesem bawiącym się na śniegu. Wózek stworzył wrażenie skali i przestrzeni, któremu fotografia statyczna nie mogła się równać. Sprawiła, że ​​widzowie mieli wrażenie, że unoszą się na scenie.

Ale wózek był nadal uwiązany. Gdyby teren nie był idealny, strzelanie by się nie udało. Jeśli szyny byłyby nierówne, obraz by się trzęsł. Filmowcy chcieli więcej wolności. Chcieli uchwycić ruch w czasie rzeczywistym, w rzeczywistych warunkach, w których nie można było położyć szyn. To pragnienie doprowadziło do kolejnej rewolucji.

“Aparat stał się bohaterem. Nie tylko robiła notatki, ona brała udział.”

Napięcie między stabilnością a mobilnością zdefiniowało kolejne stulecie kina. Za każdym razem

Ukryte ścieżki pod stopami

Segundo de Chomón prawdopodobnie nie miał pojęcia, że na zawsze odmieni kino, projektując w 1907 roku wózek do aparatu. Minęło kolejnych siedem lat, zanim na ekranach pojawiły się pierwsze filmy. Dziś wydaje się oczywiste, że aparat jest zamontowany na kółkach, jednak przez ponad dekadę filmowcy zmuszeni byli fotografować ze statycznego statywu. Ciężkie, stabilne wózki, które można dziś zobaczyć na planach filmowych, są bezpośrednimi potomkami tych wczesnych eksperymentów.

Jeśli przyjrzysz się uważnie burcie współczesnego wózka, zwykle zobaczysz jeden z dwóch wygrawerowanych napisów: J.L. Fisher lub Chapman/Leonard. To marki, które zapewniają płynność, którą uważamy za oczywistość.

Sekretem płynnego ruchu kamery nie jest tylko sam samochód. Ważna jest waga urządzenia i powierzchnia, po której się toczy. Chociaż niektóre twarde i gładkie betonowe drogi umożliwiają samodzielne poruszanie się wózka, większość dyrektorów wymaga systemu szyn. Wyobraź sobie miniaturowy tor kolejowy wykonany z okrągłych metalowych rur. To właśnie ta infrastruktura pozwala nam realizować te same płynne wypożyczanie filmów, które widzieliśmy tysiące razy.

Nowoczesne wózki działają jak ciężkie sanki na czterech kołach. Mogą poruszać się w dowolnym kierunku dzięki hydraulicznemu systemowi podnoszenia, który utrzymuje kamerę w pozycji nieruchomej. Operator siedzi na krześle sztywno przymocowanym do samego wózka. W pobliżu stoi operator wózka, który pcha całą konstrukcję z precyzyjną i wyliczoną dokładnością. Następnym razem, gdy będziesz oglądać romantyczną scenę pary idącej ruchliwą ulicą, spójrz w dół. Najprawdopodobniej zauważysz subtelną linię metalowej szyny ukrytą w trawie lub asfalcie w pobliżu bohaterów.

Ewolucja grafiki komputerowej

Grafika komputerowa (CGI) nie powstała na planie filmowym. Pojawił się w uniwersyteckich laboratoriach badawczych. Pierwotny cel był prosty: tworzyć obrazy bezpośrednio z danych komputerowych. Pod koniec lat 70. ta wczesna technologia obrazowania została przyjęta przez działy efektów specjalnych firm produkcyjnych, co zapoczątkowało erę grafiki komputerowej, jaką znamy dzisiaj.

Film Westworld jest pierwszym filmem, w którym zastosowano grafikę komputerową 2D. Decyzje personalne z punktu widzenia-robotycznego kowboja Yula Brynnera robiły wówczas oszałamiające wrażenie. Dziś wyglądają trochę śmiesznie. Jednak ten film utorował drogę Tronowi z 1982 roku. Ten przygodowy film science-fiction jako pierwszy szeroko wykorzystał grafikę komputerową.

Kilka lat później reżyser Barry Levinson przesunął granice tego, co było możliwe. Jego zespół stworzył pierwszą postać CGI w filmie Młody Sherlock Holmes. Stamtąd innowatorzy, tacy jak James Cameron i Steven Spielberg, a także nowo utworzone studio Pixar, zrewolucjonizowały tę dziedzinę. Filmy takie jak Terminator, Park Jurajski i Toy Story wyznaczają nowe standardy.

Dziś trudno byłoby znaleźć mainstreamowy film wydany przez duże studio, które nie korzystałoby z jakiejś formy grafiki komputerowej.

Przejście na technologię cyfrową

Kolejny skok wiązał się nie z tworzeniem fikcyjnych światów, ale z rejestracją realnych. Przejście na technologię cyfrową zmieniło sposób kręcenia, montażu i dystrybucji filmów. Nie była to tylko nowa technologia; był to nowy język.

Powolne wchodzenie w cyfrową rzeczywistość

Pod koniec lat 80. firma Sony wprowadziła na rynek pierwsze aparaty cyfrowe. Mały nakład. Produkt niszowy. Nikt wtedy nie wiedział, dokąd to doprowadzi. Dziś, patrząc wstecz, widzimy ogromną zmianę, ale wtedy? To był po prostu kolejny nowy gadżet. Następnie, w 1995 roku, Fox zdecydował się na skok. Do sfilmowania odcinka pilotażowego o nazwie Pasadena użyli aparatu cyfrowego. Przedstawienie nie trwało długo. Technologia przetrwała.

Hollywood zawahał się. Po co ryzykować? Film wyglądał lepiej. Cyfrowy obraz wyglądał… cyfrowo. Studios zdecydowało się na przejście dopiero wtedy, gdy technologia dogoniła estetykę. George Lucas zmienił grę w 2002 roku wraz z „Gwiezdnymi Wojnami”. Odcinek II: Atak klonów*. Podjął odważny krok i wyreżyserował duży hit kinowy w formacie cyfrowym. Od tego czasu sprzęt stał się bardziej kompaktowy. Było lepiej. Teraz możesz nagrywać filmy HD na swoim telefonie. Bariera wejścia upadła.

Dlaczego 3D to nie tylko okulary do gadżetów

Ludzie spierają się o to, jaka była ostatnia ważna innowacja. Niektórzy mówią o streamingu. Inne dotyczą CGI (grafiki komputerowej). Jednak wielu reżyserów nalega na filmowanie stereoskopowe. Znacie to jako 3D. Sama koncepcja nie jest nowa. Pochodzi z 1838 roku. Lata 1950–1960 to „złoty wiek”. Alfred Hitchcock włączył technologię 3D do swojego filmu „Wybierz M jak morderstwo”. Technologia była kłopotliwa. Metody wyświetlania były restrykcyjne. Zainteresowanie osłabło na początku lat 70.

Kiedy 3D wróciło, wydawało się, że to coś nowego. Szczęki 3D. Piątek 13: Część 3. Kartonowe okulary. To był fajny wieczór, a nie rewolucja. Prawdziwy przełom nastąpił w połowie lat 80. „Przejścia” zostały zaprezentowane na Canadian Technology Show w 1986 roku. Był to film IMAX w 3D. Wtedy właśnie zaczęły się obracać tryby.

„Przełomy w technologii wyświetlania i kamerach używanych do kręcenia 3D spowodowały boom na wysokobudżetowe filmy stereoskopowe”.

Sprzęt uległ poprawie. Doświadczenie stało się bardziej wciągające. Potem pojawił się James Cameron. Awatar nie tylko korzystał z technologii; użył go jako broni. Wstrząsnął świadomością świata. Widzowie nie tylko obejrzeli film. Byli w świecie CGI. Zanurzenie było całkowite.

Przyszłość przeglądania

Więc gdzie teraz jesteśmy? Mamy w kieszeni wideo w wysokiej rozdzielczości. Mamy wciągające występy 3D. Przepaść między technologią konsumencką a kinem profesjonalnym praktycznie zniknęła.

Ale o to chodzi. Wciąż gonimy za „najnowszą” innowacją. Co nastąpi po 3D? Co będzie po VR (wirtualnej rzeczywistości)? Technologia nadal upada. Rozdzielczość stale rośnie. Jednak ludzka potrzeba opowiadania historii pozostaje niezmieniona. Narzędzia się zmieniają. Żadnej historii.

Pozostają nam duże ekrany. Wyraźniejsze obrazy. Głębsze nurkowanie. A jednak pytanie pozostaje. To wszystko? A może ładuje się już kolejny duży skok?