Gwałtowne topnienie lodowca Thwaites na Antarktydzie Zachodniej stwarza rosnące zagrożenie dla społeczności przybrzeżnych na całym świecie. Ekspedycje naukowe potwierdzają, że lodowiec ulega destabilizacji w zastraszającym tempie, a jego ewentualne zapadnięcie się w ciągu kilku dekad może spowodować podniesienie się poziomu morza o około dwie stopy (około 60 cm). Ten pozornie skromny wzrost spowoduje masowe przesiedlenia ludności, wstrząsy gospodarcze i rosnące koszty obrony wybrzeża.
Zakres zagrożenia
Konsekwencje nie będą rozłożone równomiernie. Azja jest szczególnie bezbronna, a gęsto zaludnione, szybko rozwijające się ośrodki miejskie, takie jak Szanghaj, stoją w obliczu natychmiastowych i poważnych konsekwencji. Ponad 600 000 mieszkańców Szanghaju żyje już poniżej poziomu morza; kolejne 4,7 miliona dotknie podniesienie się poziomu morza o dwie stopy. Sytuacja w Bangladeszu jest jeszcze bardziej krytyczna: ze względu na nisko położone delty i prognozowaną populację do 2050 r. przekraczającą 50 milionów, kraj ten będzie zależny od zewnętrznego finansowania w celu łagodzenia katastrofalnych powodzi.
Te regiony są nie tylko zagrożone; doświadczają już wczesnych etapów wysiedleń ludności spowodowanych zmianami klimatycznymi. Wsie niszczone są przez przypływy, pola uprawne niszczone są przez wnikanie słonej wody, a ludność migruje do zatłoczonych ośrodków miejskich.
Ekonomika adaptacji
Nawet bogatsze kraje będą musiały stawić czoła oszałamiającym kosztom. Korpus Inżynierów Armii Stanów Zjednoczonych szacuje, że ochrona części Nowego Jorku wynosi ponad 52 miliardy dolarów, czyli kwotę, na którą wiele krajów nie może sobie pozwolić. Ochrona innych obszarów przybrzeżnych Stanów Zjednoczonych – San Francisco, Stockton i portu w Nowym Jorku – będzie kosztować miliardy więcej.
Rzeczywistość jest brutalna: nie wszystkie miejsca będą objęte ochroną. Jak bez ogródek ujął to Benjamin Strauss z Climate Central: „Będziemy chronić najcenniejsze miejsca, które można chronić, ale będą inne miejsca, których nie będziemy chronić”. To podejście do segregacji podkreśla nierówny podział zasobów przeznaczonych na przystosowanie się do zmiany klimatu.
Rola decyzji politycznych
Tempo zapadania się lodowca Thwaites zależy nie tylko od procesów naturalnych. Pod rządami poprzedniej administracji USA porzucono badania nad topnieniem lodu Antarktyki i aktywnie promowano wykorzystanie paliw kopalnych. Polityka ta przyspieszyła emisję gazów cieplarnianych, przyspieszając niszczenie lodowca.
Opóźnianie finansowania kluczowych badań i dalsze uzależnianie się od paliw kopalnych faktycznie skazuje przyszłe pokolenia na katastrofalne skutki. Jak zwięźle ujął to Richard Alley z Pennsylvania State University: „Wartość informacji jest znacznie większa niż to, co w nią wkładamy”.
Topnienie Thwaites jest problemem politycznym i naukowym. Podjęte dziś decyzje zadecydują o tym, czy społeczności przybrzeżne będą w stanie się przystosować, czy też grozi im nieodwracalne przesiedlenie. Czas ucieka, a margines bezpieczeństwa maleje.



















