Podwójne gwiazdy, podwójne eksplozje: jak astronomowie odkryli dwie supernowe w tym samym układzie

0

Nikt się tego nie spodziewał. Nie bardzo.

Astronomowie nie szukali „kosmicznego jednorożca”. Badali przyćmiony, niepozorny skrawek nieba w pobliżu jednego z najsłynniejszych „cmentarzy gwiazd” w Drodze Mlecznej. Zamiast tego znaleźli coś, co przeczy podręcznikom: dwie oddzielne pozostałości po supernowych pozostawione przez pojedynczy układ podwójny gwiazd.

To pierwszy potwierdzony przypadek podwójnej pozostałości po supernowej. Dwie gwiazdy, które krążą wokół siebie od milionów lat, zgasły. Ich śmierć dzieliły tysiące lat, a ich ruiny wciąż znajdują się w uścisku grawitacyjnym, który trudno wytłumaczyć w kategoriach prostej fizyki.

Odkrycia dokonano w cieniu IC 443. Pozostałość ta, lepiej znana jako Mgławica Meduza, jest przedmiotem ciągłych badań galaktyki. Jest to jeden z najbardziej uderzających przykładów przyspieszania protonów, kluczowego mechanizmu generowania promieni kosmicznych. Zaraz obok znajduje się G189.6+3.3. Ciemny. Cichy. Niewidzialny. Aż do dzisiaj.

Dowód od Fermiego

Zespół kierowany przez Miltiadisa Michailidisa z Uniwersytetu Stanforda nie znalazł tego przez przypadek. No prawie. Spędzili 16 lat analizując dane z należącego do NASA Kosmicznego Teleskopu Promieniowania Gamma Fermi.

Ich początkowy cel był prosty: badanie G189.6+3.3. Zrozum, co to jest, kto to wysadził i kiedy.

Połączyli dane dotyczące promieniowania gamma z obserwacjami rentgenowskimi, radiowymi, ultrafioletowymi i optycznymi. Sygnał był słaby i trudny do wykrycia. Ale wyłaniające się wzorce okazały się dziwne.

Zamiast jednolitego blasku, północna połowa G189.6+3 była zdominowana przez przyspieszone protony. Południowa połowa? Elektrony.

Czysta separacja. Wyczyść granicę.

Dlaczego? Wszystko zależy od geografii. Północna krawędź pozostałości zderza się z gęstą chmurą gazowego wodoru. Szybkie protony zderzają się z tym gęstym materiałem, wytwarzając promienie gamma. W południowej części nie ma takiej chmury. Fizyka się zmienia. Procesy napędzane elektronami przejmują kontrolę. Dane ultrafioletowe potwierdziły, że fala uderzeniowa na północy zwolniła po zderzeniu z gazem. Wszystkie elementy układanki pasują do siebie.

Ale to tylko wyjaśniało resztę. Nie wyjaśnił sąsiadowi.

To nie przypadek

IC 443 oddziałuje z tą samą chmurą gazu.

Jeśli dwa obiekty wchodzą w interakcję z tą samą strukturą w otoczeniu, prawdopodobnie znajdują się w tej samej odległości. W jednej przestrzeni. Kiedyś. Ze wspólną historią?

Zbiegi okoliczności się zdarzają. To zdarza się cały czas w astronomii. Aby wykluczyć przypadek, naukowcy przeprowadzili symulację. Stworzyli 1 milion hipotetycznych układów podwójnych gwiazd. Obliczyli prawdopodobieństwo, że dwie niepowiązane pozostałości supernowych znajdą się tak blisko siebie wyłącznie przez przypadek.

Prawdopodobieństwo wahało się od 1 na 1000 do 1 na 100, w zależności od metody obliczeń.

Niskie prawdopodobieństwo. Wysoka pewność połączenia.

Te dwie reszty są ze sobą powiązane. Mają wspólne pochodzenie.

Różnica czasu

Tutaj robi się ciekawie. I to jest prawdziwe.

Zazwyczaj gwiazdy podwójne eksplodują niemal jednocześnie. Obydwa upadają. Obydwa eksplodują. Jeden po drugim.

Ta dwójka nie eksplodowała w ten sposób.

Zespół oszacował czas eksplozji. Różnica? Dziesiątki tysięcy lat.

Ta przerwa ma sens, jeśli pomyślisz o masie. W układzie podwójnym jedna gwiazda jest często cięższa. Pali się szybciej. Ona umiera pierwsza. Wybucha jak supernowa. Jej towarzysz przeżyje. Żyje tysiące, a może dziesiątki tysięcy lat. Na koniec i on umiera.

Tak więc eksplodowała pierwsza gwiazda. Drugi nadal krążył wokół wraku. Wtedy eksplodowała także druga gwiazda.

Dwie pozostałości supernowych z jednej pary gwiazd podwójnych. Oddzielone czasem. Związani grawitacją i bliskością.

Dlaczego to jest ważne?

Posiadamy modele komputerowe. Istnieją teorie. Masywne gwiazdy podwójne żyją, wchodzą w interakcje i eksplodują.

System ten umożliwia testowanie tych modeli. Nie abstrakcyjne obliczenia matematyczne. I z prawdziwymi danymi.

Michaelides wyraźnie widzi korzyści. Mierząc odległość między środkami eksplozji dwóch pozostałości, astronomowie mogą obliczyć rzeczywistą energię uwolnioną przez każdą supernową.

Nadal? Ta liczba była tylko przypuszczeniem. Tylko szacunki teoretyczne.

„Teraz możemy to faktycznie przetestować” – powiedział Michailidis.

Następnym krokiem jest polowanie. Szukaj innych podobnych par w całej galaktyce. Dlaczego ten system jest tak wyjątkowy? Dlaczego to przeoczyliśmy, dopóki promienie gamma oczu Fermiego nie zajrzały głębiej?

Gdzieś tam, w kosmicznym hałasie, mogą ukrywać się inne tego typu systemy. Czeka na odnalezienie.

попередня статтяJak Galileusz po raz pierwszy zobaczył pierścienie Saturna w 1610 roku
наступна статтяCzy Starship przetrwa pływalność morską? Richard Heng, opóźnienia Starlinera i inne wiadomości