Jak betatron przyspiesza elektrony w radiografii medycznej i przemysłowej

0

Donald W. Kerst nie tylko stworzył maszynę. Udowodnił, że elektrony można przyspieszać po torze kołowym za pomocą zmiennego pola magnetycznego. Jego pierwszy udany betatron zjechał z linii montażowej Uniwersytetu Illinois w Urbana-Champaign w 1940 roku. Do tego czasu szczegółowe zasady działania urządzenia pozostawały jedynie teorią. Kerst uczynił je rzeczywistością.

Samo urządzenie jest zwodniczo proste. Wyobraź sobie rurę próżniową wygiętą w idealny pierścień. Umieść ten pierścień w elektromagnesie. Uzwojenia magnesu biegną równolegle do obwodu. Przepuść prąd przemienny przez te uzwojenia, a otrzymasz pole magnetyczne, które okresowo zmienia kierunek. W ciągu jednej ćwiartki tego cyklu wszystkie czynniki są zbieżne. Siła pola. Tempo zmian. Kierunek. To idealny moment na przyspieszenie.

Fizyka spirali

Działają tu dwie siły. Jeden wypycha elektrony do przodu. Drugi utrzymuje je na zadanej trajektorii.

Pchnięcie do przodu następuje w wyniku indukcji. W miarę wzmacniania się pola magnetycznego na orbicie powstaje pole elektryczne. Pole to wychwytuje elektrony i wypycha je do przodu. Jest to ta sama zasada, która leży u podstaw transformatora, ale w dynamicznej, przyspieszającej skali.

Siła prostopadła jest magnetyczna. Kiedy elektrony poruszają się w polu magnetycznym, samo pole wywiera na nie siłę skierowaną pod kątem prostym do ich ruchu. Dzięki temu elektrony poruszają się po orbicie kołowej w zamkniętej pętli próżniowej. Bez tego latałyby prosto. Dzięki niemu zwijają się mocniej w miarę nabierania prędkości.

Przyspieszeniem elektronów sterują dwie siły: jedna działająca w kierunku ruchu elektronów i druga działająca pod kątem prostym do tego kierunku.

Od gigantów badawczych po przenośnych inspektorów

Proces rozpoczyna się od wstrzyknięcia. Elektrony wchodzą do pierścienia na początku tego krytycznego kwartału cyklu. Dokonują więcej niż jednej rewolucji. Wykonują setki tysięcy orbit. Każdy obrót dodaje energii. Każde przejście czyni je szybszymi. Do czasu zakończenia ćwierćcyklu elektrony poruszają się z prędkością bliską prędkości światła.

Potem przychodzi odchylenie. Przełącznik magnetyczny kieruje wiązkę na cel. Promienie rentgenowskie zapewniają wystarczający wpływ na cel. Lub inne zjawiska wysokoenergetyczne.

Czysta fizyka cząstek wymaga czystej mocy. Duże betatrony przyspieszały wiązki elektronów do energii przekraczających 340 megaelektronowoltów (MeV). Ale fizyka ma ograniczenia dotyczące masy. Betatron o mocy 340 MeV wymaga elektromagnesu ważącego około 330 ton. Nie jest do końca przenośny. Budujesz budynek, a nie samochód.

Dlaczego zwartość ma znaczenie

To tutaj kompaktowa konstrukcja betatronu zmienia zasady gry.

Nie zawsze szukamy najwyższej energii. Czasami potrzebujemy po prostu niezawodnych, wysokoenergetycznych zdjęć rentgenowskich. W szczególności „twarde” promieniowanie rentgenowskie w zakresie 7–20 MeV. Wiązki te penetrują gęste materiały, do których nie docierają miękkie promienie rentgenowskie.

Na tym opiera się radiografia medyczna i przemysłowa. Ale prawdziwą zaletą innowacji jest rozmiar. Inżynierowie stworzyli przenośne betatrony, które działają przy energii około 7 MeV. Można je przenosić. Można je przynieść na most. Można je dostarczyć na plac budowy.

Co oni robią? Sprawdzają integralność konstrukcji. Skanują beton. Sprawdzają stalowe belki. Badają odlewane konstrukcje metalowe pod kątem ukrytych pęknięć lub pustek. Nie chodzi tylko o obejrzenie obiektu od środka. Chodzi o to, aby upewnić się, że wytrzyma obciążenie.

Betatron powstał jako dowód koncepcji w latach czterdziestych XX wieku. Stało się narzędziem zapobiegającym zniszczeniom infrastruktury. Zasady opracowane przez Kersta kilkadziesiąt lat temu nadal napędzają te maszyny. Technologia maleje. Zakres zastosowań rośnie.

Czy istnieje granica tego, jak małe możemy wyprodukować te źródła energii o wysokiej energii? Prawdopodobnie nie. Ale kompromisem jest zawsze stosunek masy i energii. Magnes o masie 330 ton przypomina o skali wymaganej dla czystej energii. Przenośna jednostka 7 MeV przypomina, że ​​większość rzeczywistych problemów nie wymaga tak dużej mocy. Potrzebują tylko odpowiedniego rodzaju bułki.

Obwód próżniowy utrzymuje się. Pole magnetyczne zmienia kierunek. Elektrony skręcają się w spiralę. A gdzieś spawacz sprawdza złącze, a radiolog szuka guza. Maszyna działa, bo fizyka nie zawodzi.

попередня статтяJak poruszać się po anime Boruto: przewodnik dla fanów Naruto